Hortologia.eu - Facebook  gplus32

Zapisz

Mszyce znane i nieznane

Spośród kilkuset gatunków mszyc występujących w naszym kraju tylko kilkanaście zaliczyć można do naprawdę groźnych szkodników roślin uprawnych. Przeważająca większość tych małych pluskwiaków żeruje i rozwija się na dziko rosnących roślinach oraz na wielu gatunkach drzew i krzewów rosnących w lasach, zadrzewieniach śródpolnych, parkach itp. Gdyby ktoś zapytał, którą z mszyc jest najgroźniejsza, to, zapewne bez chwili namysłu możnaby powiedzieć, że czarna. Mszycę burakową (to ta czarna!), nazywaną dawniej trzmielinowo-burakową spotkać można na kilkuset różnych gatunkach roślin, a na działkach przede wszystkim na bobie, burakach, pomidorze, maku czy na astrach. Oczywiście lista jej roślin żywicielskich jest bardzo długa, a szkody jakie powoduje są nieraz bardzo dotkliwe.

Obok mszycy burakowej do szczególnie dokuczających działkowcom mszyc trzeba zaliczyć mszycę śliwowo-trzcinową oraz inne gatunki mszyc występujące na śliwach. Mszyca śliwowo-trzcinowa w czerwcu oraz w lipcu występuje nieraz tak licznie, że pozostawione przez nią skórki wylinkowe, po potrząśnięciu gałęzią unoszą się w powietrzu niczym biały pył. Przy bardzo licznym występowaniu, mszyce te rozchodzą się po gałęziach co nie tak trudno zauważyć. Ponadto trzeba pamiętać, że mszyce zagrażają śliwom w jeszcze inny sposób, przenosząc wirusa szarki (ospowatości) śliw - choroby szczególnie groźnej dla Węgierki zwyczajnej.

Jednym z gatunków najczęściej spotykanych na działkach jest mszyca wiśniowo-przytuliowa, czarno zabarwiona, błyszcząca mszyca, wytwarzająca kolonie na zakończeniach pędów czereśni i wiśni. Z pewnością każdy działkowiec widział zwarte skupiska pozwijanych liści, a wśród nich czarne mszyce. Najłatwiejszym sposobem pozbycia się tej mszycy jest obcięcie zakończeń pędów z koloniami. Nie warto sięgać po preparaty do zwalczania tych szkodników, ponieważ i tak ich skuteczność będzie niewielka.

W podobny sposób poradzić sobie można z innymi gatunkami mszyc tworzącymi kolonie na zakończeniach pędów np. porzeczki lub agrestu. Bardzo często na porzeczce (zwłaszcza czarnej) zauważyć można zdeformowane liście z licznymi wypukłościami zmieniającymi barwę z zielonej na żółtą lub purpurową. To wynik żerowania mszycy porzeczkowo-czyściecowej. Niestety kiedy zauważamy występowanie tej mszycy ona kończy już swój rozwój na porzeczce i leci na czyściec czyli dziko rosnącą roślinę, na której będzie kontynuowała rozwój aż do jesieni. Taką okresową zmianę rośliny żywicielskiej obserwujemy u wielu gatunków mszyc, co w większości przypadków znalazło odzwierciedlenie w ich nazwach.

Stąd więc nikogo nie powinny już dziwić dwuczłonowe nazwy mszyc, a wręcz przeciwnie - powinny się stać pomocną wskazówką przy przewidywaniu co niebawem będzie się działo z mszycami. Wśród mszyc o dwuczłonowych nazwach są jednak i takie, których rozwój jest znacznie bardziej skomplikowany, a zaliczamy do nich ochojniki: świerkowo-modrzewiowego i świerkowego zielonego. To mszyce o nietypowym wyglądzie (nie posiadają syfonów - wyrostków na końcu ciała) oraz biologii (zimują w postaci larw). Ich wiosenny, a także letni rozwój prowadzi do żółknięcia igieł modrzewia. Natomiast na świerku mszyce te tworzą wyrośla w postaci mniejszych lub większych jakby „szyszeczek".

Z kolei mszyce o nazwach składających się z jednego członu spędzają cały okres swojego rozwoju i żerowania tylko na jednym żywicielu. Przykładem niech będzie mszyca jabłoniowa, której zielone kolonie obserwujemy na jabłoni (zwłaszcza na młodych drzewkach) oraz na blisko spokrewnionych gatunkach takich jak głóg czy irga.

Ciekawą grupę stanowią mszyce z rodziny bawełnicowatych, a wśród nich bawełnica korówka oraz bawełnica topolowo-marchwiana. Pierwszy z wymienionych gatunków związany jest wyłącznie z jabłoniami, na których korze tworzy kolonie pokryte śnieżnobiałym, woskowym nalotem. Bawełnica topolowo-marchwiana rozwija się natomiast na topolach skąd latem przelatuje na marchew, gdzie pod ziemią, w pobliżu korzeni tworzy nieraz duże liczebnie kolonie pokryte nalotem, szczególnie dobrze widocznym podczas jesiennego wykopywania marchwi.

Tym co najczęściej wzbudza niechęć do mszyc i obawę przed tym czego mogą dokonać jest ich liczebność. Kolonie składające się z setek czy nawet tysięcy osobników muszą budzić respekt. A tymczasem „nie taki diabeł straszny jak go malują", a imponująca płodność mszyc to reakcja obronna na zagrożenie ze strony dużej liczby pasożytów i drapieżców mszyc. Pamiętajmy, że mszyce są przede wszystkim pokarmem dla tych różnych pożytecznych organizmów, które najczęściej oprócz mszyc zjadają także inne owady, których jest na działkach i w ogrodach za dużo. Może to zabrzmi paradoksalnie, ale zwalczając mszyce pozbawiamy pożyteczne organizmy ich naturalnej bazy pokarmowej. Dlatego mszyce należy zwalczać wyłącznie w sytuacjach, kiedy jest to niezbędnie konieczne!

Do zwalczania mszyc przeznaczone są liczne selektywne preparaty, które zwalczają mszyce i niszczą tylko do 25% pożytecznych organizmów. Takim preparatem jest znany od lat Pirimor oraz posiadający tą samą substancję aktywną Pirimix AL i AE. Selektywnym preparatem jest także stosunkowo niedawno zarejestrowany preparat Aztec. Ochojniki (założycielki rodu) możemy zwalczać na modrzewiach i świerkach Promanalem 012 AL, który jest środkiem opartym na oleju parafinowym. Innymi preparatami o podobnej budowie są Florgil 019 AL, Savonil oraz Savonil Super AL. Oczywiście, do zwalczania mszyc zarejestrowanych zostało wiele innych preparatów, a między innymi wiele zaliczanych do syntetycznych pyretroidów, które jednak są całkowicie nieselektywne niszcząc w podobnym stopniu mszyce jak i organizmy pożyteczne.

Do najważniejszych wrogów naturalnych mszyc zaliczamy muchówki z rodziny bzygowatych i pryszczarkowatych, pasożytnicze błonkówki z rodziny mszycarzowatych, chrząszcze z rodziny biedronkowatych, biegaczowatych, złotooki, skorki i wiele innych. Opisanie biologii każdej z wymienionych grup zajęłoby sporo miejsca toteż pozostańmy dzisiaj przy stwierdzeniu, że nie należy zapominać o roli jaką spełniają, a ponadto pamiętajmy, że wyniszczając pożyteczne organizmy sami stwarzamy korzystne warunki do rozwoju szkodnikom - nie tylko zresztą mszycom, ale także miodówkom, czerwcom, gąsienicom motyli i wielu innym.